Pierwszy raz….

Niedawno zdałam sobie sprawę, że przez ostatnie dwa lata wiele rzeczy zrobiłam pierwszy raz. Wcześniej nie miałam takiej chęci,żeby próbować czegoś „nowego”. Nie byłam zadowolona ,kiedy kolejny raz musiałam zaczynać od początku w nowej pracy, kiedy trzeba było ugotować coś,  czego jeszcze nigdy nie przygotowywałam. Nie lubiłam zmian. Bałam się,że  mi nie uda się,że nie poradzę sobie. Ale życie zmusiło mnie do kolejnych wyzwań i działania. Mam na szczęście na swej drodze życia dobrych ludzi, (czytacie, to wiecie o kim piszę :)), którzy uwierzyli we  mnie  i zaczęłam wszystko od „nowa”. „Pierwszy raz”…..pojechałam sama pociągiem przez cała Polskę,żeby ziścić swoje marzenie, założyłam działalność, kupiłam „nowe-stare” meble i zorganizowałam transport, tworzyłam nowe autorskie projekty kijaków i innych zabawek, założyłam ten blog  i stronkę na FB.

Od Nowego Roku postanowiłam sobie,że przynajmniej raz w tygodniu zrobię coś,czego wcześniej nie robiłam. Choćby miała to być bardzo maleńka rzecz. I tak jest …najwięcej kulinarnych nowości, które testuję na domownikach( efekty są różnie przyjmowane przez nich :) ), ale też wiele nowych projektów na Przystanku.

W tym tygodniu to była galaretka z bzu…..Trochę za słodka, ale moje dzieci są zachwycone.

 

DSCN8713 DSCN8715

Czy się boję?? Oczywiście,że tak, ale teraz ciekawość co z tego wyniknie jest większa od strachu i nie paraliżuje mnie.  „Idę do przodu” , czego i Wam życzę…..

Czego uczą mnie moje dzieci??

Wpis nie o rękodziele, ale ostatnimi czasy coraz częściej zadziwiają mnie moje „prywatne” dzieci, dlatego dzielę się refleksją. Pewnie na ten temat już specjaliści prowadzili badania itp. Ja jednak dopiero teraz to odkryłam i dojrzałam.

1. Nauka pierwsza: Nie musisz być perfekcyjna i tak Cię kocham.

Zawsze myślałam,że rodzic musi być zawsze i wszędzie wzorem prawie nieskazitelnym, tymczasem dzieci widzą moje słabości, obnażają je i całkowicie akceptują. Wspaniała  lekcja tolerancji.

2. Nauka druga: Dla mnie liczy się czas spędzony z Tobą, nieważne gdzie.

Był taki czas,że nie mogłam sobie pozwolić na wiele ciekawych atrakcji podczas wspólnie spędzanych chwil z dziećmi. Zazwyczaj czułam niedosyt, bo nie wszystko mogły zobaczyć.  Zauważyłam jednak , że wcale nie przeszkadza im ta sytuacja. Cieszyli się po prostu tym,że są razem z rodzicami na wycieczce.To lekcja czym jest radość.

3. Nauka trzecia: Pozwól mi się usamodzielnić, jestem człowiekiem  – nie marionetką.

Tak , to jest dla mnie  najtrudniejsze. Dzieci myślą samodzielnie, podejmują swoje pierwsze decyzje bez konsultacji z rodzicami. Okazuje się, że mimo licznych rozmów i zaufania, istnieje świat , do którego nie masz dostępu. Dla mnie to lekcja pokory i zaufania.

Uczę się cały czas od moich dzieci.